ARTYKUŁ SPONSOROWANY
Coraz więcej placówek oświatowych zaczyna patrzeć na dokumenty nie tylko jak na obowiązek administracyjny, ale jak na obszar, w którym odpowiednio dobrane narzędzia mogą przynieść bardzo wymierne oszczędności czasu, poprawić organizację pracy i zwiększyć poziom bezpieczeństwa.
Cyfryzacja polskich szkół postępuje z roku na rok. Dzienniki elektroniczne, platformy edukacyjne, e-doręczenia czy komunikacja z rodzicami stały się codziennością. Mimo to większość placówek nadal funkcjonuje w modelu, w którym dokumentacja istnieje równocześnie w wersji papierowej i elektronicznej. W praktyce oznacza to setki dokumentów przetwarzanych każdego miesiąca – od pism urzędowych, przez dokumentację kadrową i finansową, po materiały dydaktyczne przygotowywane przez nauczycieli.
Każdy z tych dokumentów musi zostać zeskanowany, zapisany, opisany, czasami zmodyfikowany, przekazany dalej, zabezpieczony i zarchiwizowany. To proces, który pochłania znacznie więcej czasu, niż zwykle się zakłada. Jednocześnie rosną wymagania dotyczące ochrony danych osobowych, bezpieczeństwa informacji oraz sprawnego zarządzania dokumentacją.
Nauczyciel powinien przygotowywać materiały, a nie przepisywać dokumenty
Każdy nauczyciel przynajmniej raz spotkał się z sytuacją, w której otrzymał materiały wyłącznie w postaci skanu lub nieedytowalnego pliku PDF. Bardzo często są to arkusze ćwiczeń, stare scenariusze zajęć, materiały z wydawnictw, dokumenty otrzymane od innych szkół czy instytucji. Niewielka zmiana treści potrafi oznaczać konieczność ręcznego przepisania kilku stron dokumentu. To czas, który można przeznaczyć na przygotowanie ciekawszych zajęć lub pracę z uczniami.
Nowoczesne rozwiązania wykorzystujące technologię OCR (Optical Character Recognition


