Bezpłatna aplikacja na komputer – MM News... i jestem na bieżąco! Sprawdzam
Zapraszamy do zapoznania się z serwisem w wersji demo. Aby uzyskać pełen dostęp do treści kliknij "kup dostęp" i wybierz opcję najlepszą dla siebie.
, czyli dzisiaj kończy się dostęp do Twojego Niezbędnika. Przedłuż już teraz w promocji
Dostęp do serwisu wygasł w dniu . Kliknij "wznów dostęp", aby nadal korzystać z bogactwa treści, eksperckiej wiedzy, wzorów, dokumentów i aktualności oświatowych.

 

Witaminy nie działają osobno – idą bowiem w parze ze składnikami mineralnymi, takimi jak jod, magnez, cynk czy żelazo, a organizm dziecka korzysta z nich wszystkich. Jeśli więc dziecku czegoś brakuje, problem rzadko dotyczy jednej magicznej substancji, tylko całego zaplecza odżywczego, od którego zależą wzrost, odporność, rozwój mózgu, koncentracja, sen, jak i codzienne funkcjonowanie.

Właśnie dlatego temat niedoboru witamin u dzieci i młodzieży trzeba dziś traktować szerzej. To nie jest problem dotyczący wyłącznie osób wychudzonych, bardzo chorych albo zaniedbanych. Niedobory coraz częściej rozwijają się po cichu u dzieci, które chodzą do placówki, mają apetyt, a nawet jedzą całkiem sporo, ale ich dieta jest uboga jakościowo, monotonna albo oparta głównie na tym, co wygodne, szybkie i mocno przetworzone.

Paradoks współczesnego stylu życia

Dziecko może być najedzone, a jednocześnie słabo odżywione. Może mieć pełen brzuch, ale zbyt mało składników potrzebnych do pracy mózgu, kości, układu nerwowego, hormonalnego i odpornościowego. To jeden z największych paradoksów współczesnego stylu życia – kalorie są łatwo dostępne, ale wartość odżywcza codziennej diety coraz częściej pozostawia wiele do życzenia. W efekcie organizm przez długi czas funkcjonuje na rezerwie. Jeszcze daje radę i utrzymuje podstawowe funkcje dziecka, więc nie alarmuje nas jednoznacznie, ale stopniowo.

U dziecka takimi sygnałami alarmowymi mogą być gorsza koncentracja, słabsza odporność, większa męczliwość, drażliwość, problemy ze snem albo wolniejsza regeneracja. I właśnie dlatego nie wystarczy skupiać się wyłącznie na wadze i apetycie czy podsumowywać sprawę stwierdzeniem, że dziecko „coś przecież je”. Trzeba patrzeć znacznie szerzej, czyli na jakość jedzenia, rytm dnia, poziom stresu, stan jelit, częstość infekcji i to, jak dziecko funkcjonuje na co dzień – w domu i w placówce.

Potrzeby dziecka, które intensywnie się rozwija

Rosnące dziecko ma szczególne potrzeby, bo intensywnie rozwijają się jego mózg, kości, mięśnie, odporność, jak i gospodarka nerwowa i hormonalna. Utrwala ono połączenia nerwowe, dojrzewa emocjonalnie, uczy się, rośnie i stale adaptuje się do nowych wyzwań. To sprawia, że nawet pozornie niewielkie niedobory mogą mieć poważne skutki. To, co u dorosłego skończyłoby się tylko gorszym samopoczuciem, u dziecka może odbić się np. na nauce, zachowaniu, odporności bądź tempie wzrastania.

Szczególnie wrażliwy jest mózg. Żeby dobrze się uczyć, zapamiętywać, regulować emocje i utrzymywać uwagę, dziecko potrzebuje nie tylko kalorii, ale także odpowiednich mikroskładników. Jeśli ich brakuje, może ono stawać się bardziej rozkojarzone, szybciej się zniechęcać, trudniej znosić stres i gorzej radzić sobie z obciążeniem szkolnym. Łatwo wtedy pomylić problem biologiczny z „lenistwem”, buntem albo brakiem chęci. Tymczasem układ nerwowy bardzo wyraźnie reaguje na to, czy organizm ma z czego pracować.