Bezpłatna aplikacja na komputer – MM News... i jestem na bieżąco! Sprawdzam
Zapraszamy do zapoznania się z serwisem w wersji demo. Aby uzyskać pełen dostęp do treści kliknij "kup dostęp" i wybierz opcję najlepszą dla siebie.
, czyli dzisiaj kończy się dostęp do Twojego Niezbędnika. Przedłuż już teraz w promocji
Dostęp do serwisu wygasł w dniu . Kliknij "wznów dostęp", aby nadal korzystać z bogactwa treści, eksperckiej wiedzy, wzorów, dokumentów i aktualności oświatowych.

 

Czasem nadmierna masa ciała ucznia bywa jedynie najbardziej widocznym objawem znacznie głębszego problemu. Dzieje się tak, gdy jedzenie nie jest odpowiedzią wyłącznie na głód fizjologiczny, ale staje się narzędziem regulowania emocji, sposobem na obniżenie napięcia, dostępną i dobrze znaną strategią radzenia sobie z trudnościami, formą pocieszenia, a czasem nagrody po trudnym dniu. W takiej sytuacji konsekwentne działania podejmowane w szkole mogą mieć znaczenie wspierające, szczególnie gdy są spójne z pomocą udzielaną uczniowi poza jej murami.

Poznałam Michała, kiedy był w IV klasie szkoły podstawowej, choć jego historia zaczęła się znacznie wcześniej, chyba na długo przed tym, zanim szkoła stała się dla niego miejscem codziennych wyzwań, ocen i porównań. Gdy po raz pierwszy przyszedł do mojego gabinetu, od razu zwróciłam uwagę na jego sposób bycia. Był chłopcem o wyraźnej nadwadze. Poruszał się wolniej niż większość jego rówieśników, stawiał kroki z widoczną ostrożnością, a podczas chodzenia i wchodzenia do pomieszczeń często zwracał uwagę na otoczenie, jakby upewniał się, gdzie może stanąć i ile miejsca zajmuje.

Zauważyłam, że w sytuacjach społecznych rzadko nawiązywał kontakt wzrokowy z dorosłymi i rówieśnikami. Na jego twarzy często pojawiał się uśmiech, który był krótkotrwały i napięty, szczególnie w momentach, w których chłopiec stawał się obiektem uwagi lub gdy ktoś zwracał się do niego bezpośrednio. W czasie rozmów mówił cicho, z przerwami, a jego wypowiedzi bywały skrócone do minimum. Zwykle zajmował miejsce na uboczu, wybierając przestrzeń z dala od centrum wydarzeń, i rzadko zabierał głos bez wyraźnego zaproszenia. W jego zachowaniu widoczna była tendencja do ograniczania swojej obecności zarówno w ruchu, jak i w ekspresji – Michał unikał gwałtownych gestów, nie podejmował spontanicznych działań, a w grupie starał się pozostać mało zauważalny. Jego sposób funkcjonowania sugerował dużą ostrożność w reagowaniu na otoczenie oraz silne skupienie na tym, jak jest postrzegany przez innych.

Michał po raz pierwszy pojawił się w moim gabinecie jako uczeń „nowy” – zmienił miejsce zamieszkania i dotychczasową szkołę, dlatego został zaproszony do swobodnej rozmowy na temat nowej klasy, samopoczucia oraz sytuacji, które są dla niego trudne lub wymagają dodatkowego wsparcia. Spotkanie nie miało charakteru diagnostycznego ani interwencyjnego. Jego głównym celem było nawiązanie kontaktu, rozpoznanie aktualnych potrzeb ucznia oraz określenie, czy i w jakim zakresie dalsze wsparcie pedagogiczne będzie zasadne.

Pierwsza wizyta zakończyła się ustaleniem, że kolejne spotkania będą miały charakter wspierający i dostosowany do tempa oraz gotowości Michała do rozmowy. Mimo że widziałam, jak dużym wyzwaniem w jego przypadku jest nadwaga, na tym etapie nie zostały jeszcze podjęte żadne decyzje ani zalecenia dotyczące zmian w funkcjonowaniu szkolnym chłopca.

Z czasem stało się jasne, że nadmierna masa ciała jest jedynie najbardziej widocznym elementem znacznie głębszego problemu. W codziennych rozmowach i obserwacjach coraz wyraźniej dostrzegałam, że jedzenie pełni w życiu Michała funkcję regulowania emocji, z którymi nie radził sobie w inny dostępny sposób. Nie było ono odpowiedzią wyłącznie na głód fizjologiczny. Stawało się sposobem na obniżenie napięcia, oferowało chwilowe poczucie bezpieczeństwa, było formą pocieszenia, a czasem nagrody po ciężkim dniu. W momentach silnych emocji jedzenie było dla Michała najbardziej dostępną i znaną strategią radzenia sobie.

Rozmowa z rodzicami

Aby lepiej zrozumieć kontekst trudności, postanowiłam porozmawiać z rodzicami Michała. Podczas spotkań z nimi dowiedziałam się, że pierwsze niepokojące sygnały pojawiły się bardzo wcześnie, jeszcze w okresie przedszkolnym. Już wtedy Michał sięgał po jedzenie nie tylko wtedy, gdy był głodny, lecz także w sytuacjach smutku, złości, frustracji czy poczucia osamotnienia. Jedzenie towarzyszyło mu w chwilach przeciążenia emocjonalnego, kiedy brakowało mu słów lub innych sposobów wyrażenia tego, co przeżywał. Rodzice opisywali, że przez długi czas interpretowali te zachowania jako przejaw braku samokontroli lub etap rozwojowy, który z czasem minie. W ich przekonaniu problem dotyczył głównie ilości jedzenia i masy ciała, a nie emocji.

Działając w dobrej wierze, próbowali wprowadzać różne rozwiązania: diety, zakazy, kontrolę porcji, a także stały nadzór nad tym, co i kiedy Michał je. Z perspektywy czasu widoczne stało się jednak, że działania te nie przynosiły oczekiwanych efektów. Michał coraz częściej jadł potajemnie, ukrywał jedzenie w pokoju i wybierał momenty, w których mógł pozostać sam. Jednocześnie nasilało się u niego poczucie wstydu i winy. Każdy epizod kompulsywnego jedzenia wzmacniał przekonanie o własnej nieskuteczności i braku kontroli. Zamiast zmniejszać napięcie na dłuższą metę, mechanizm ten prowadził do jego pogłębiania.