Bezpłatna aplikacja na komputer – MM News... i jestem na bieżąco! Sprawdzam
Zapraszamy do zapoznania się z serwisem w wersji demo. Aby uzyskać pełen dostęp do treści kliknij "kup dostęp" i wybierz opcję najlepszą dla siebie.
, czyli dzisiaj kończy się dostęp do Twojego Niezbędnika. Przedłuż już teraz w promocji
Dostęp do serwisu wygasł w dniu . Kliknij "wznów dostęp", aby nadal korzystać z bogactwa treści, eksperckiej wiedzy, wzorów, dokumentów i aktualności oświatowych.

 

Trafiłam ostatnio w mediach społecznościowych na wpis zaczynający się od słów: „Co wy, małolaty, możecie wiedzieć o życiu…”. I od razu było wiadomo, że to zapowiedź przemowy z gatunku „kiedyś to było”. Można by to nawet nazwać nową formą literacką: monologiem internetowym z elementami pretensji do świata i wspomnień o lepszych czasach. Czasach, które już nie wrócą, więc zamiast reagować emocjami czy sentymentami, należy nauczyć się żyć w tych nowych – pełnych dezinformacji, fake newsów, teorii spiskowych i algorytmów.

Przewinął mi się ostatnio w internecie taki perełkowy wpis, zaczynający się od zdania: „Co wy, małolaty, możecie wiedzieć o życiu, nie przeżyliście nic, a się wymądrzacie…”. Już po pierwszych słowach było wiadomo, że to niechybnie zapowiedź przemowy z gatunku „kiedyś to było”. Dalej było jeszcze ciekawiej – pojawiła się sentymentalna opowieść o mięsie z Biedronki, którego autor próbował „tak dla testów”, i które, cytuję: „nie wiadomo, czy było z kota, czy z psa, bo dzisiaj to wszystko sztuczne z laboratoriów”. Po czym padło magiczne: „Ja wiem, jak smakowała prawdziwa żywność, bo żyłem w latach 80. i 90., więc mam porównanie”.

I tak sobie przeczytałam ten wpis, w którym Czarnobyl i Smoleńsk występowały jako jednostki miary mądrości życiowej, i przyszło mi do głowy, że gdyby ktoś wpadł na pomysł stworzenia generatora podobnych wypowiedzi, to najprawdopodobniej narzędzie to działałoby na dwóch zmiennych: nostalgia + pogarda dla młodych. I algorytm Facebooka by to pokochał. Wspomniany wpis zakończył się tradycyjnie: „wiele teorii spiskowych się potwierdziło”, a młodzi są „głupim społeczeństwem, którego nie da się już niczego nauczyć”. Czyli klasyka. Taki gatunek wypowiedzi, który widzimy od lat na różnych portalach społecznościowych, koniecznie z 15 wykrzyknikami i obowiązkowo z poczuciem moralnej wyższości. Można by to nawet nazwać nową formą literacką: monologiem internetowym z elementami pretensji do świata i wspomnień o lepszych czasach.

Spiski i bańki

Nie jest niczym nowym, że ludzie czują się ekspertami od wszystkiego, co przeżyli. Jeśli ktoś jadł kiedyś „prawdziwe mięso z lat 90.”, to uważa się za specjalistę od współczesnego przemysłu spożywczego. Jeżeli ktoś chodził do szkoły „za starych czasów”, to automatycznie wie więcej o wychowaniu, edukacji i przyszłości niż ktokolwiek urodzony po erze telefonów z klapką. Jeśli ktoś nie zaszczepił się na Covid, doskonale wie, że kuzynkę brata męża szwagra po takim szczepieniu bolała ręka, a wujek siostry ojca z pierwszego małżeństwa zmarł na zawał trzy dni później. Wie więc niezaszczepiony, że szczepienia to zło wszelakie. Niepotrzebna mu do tego rozległa wiedza z dziedziny biologii, medycyny czy wirusologii. I wie też, że mięso z Biedronki jest z kota, wszak próbował je „tak dla testów” i ma porównanie do żeberka z lat 90.

Zastanawiam się, czy któraś z osób wierzących w te „wszystkie teorie spiskowe, które okazały się prawdą”, zauważyła, że w internecie nie ma już dyskusji. Są tylko okopy. Z lewej strony „my”, z prawej strony „oni”, a pośrodku algorytm, który podkręca reakcje i patrzy, jak rośnie zaangażowanie: młodzi kontra starzy, szczepionki kontra „prawdziwa medycyna”, nauka kontra „moja kuzynka powiedziała”, autorytety kontra „ja mam własny rozum i Google’a z panem Krzysiem z YouTube’a na czele”, lewica kontra prawica itd.

Ważne!

Media społecznościowe kochają kategoryczne podziały, bo polaryzacja jest po prostu opłacalna. Algorytmy nie mają poglądów, nie wiedzą, czym jest prawda. Ale wiedzą jedno: że emocje sprzedają się lepiej niż informacje. A polaryzacja to emocje w czystej postaci.

Tak właśnie powstają bańki informacyjne, czyli wirtualne światy, w których każdy słyszy tylko to, co chce usłyszeć. W takiej bańce informacyjnej nie ma miejsca na konfrontację z innym poglądem, bo algorytm dba o to, byśmy czuli się komfortowo. Pokazuje nam więc tylko te treści, które potwierdzają nasze przekonania. Z czasem bańka zamienia się w komorę pogłosową