Bezpłatna aplikacja na komputer – MM News... i jestem na bieżąco! Sprawdzam
Zapraszamy do zapoznania się z serwisem w wersji demo. Aby uzyskać pełen dostęp do treści kliknij "kup dostęp" i wybierz opcję najlepszą dla siebie.
, czyli dzisiaj kończy się dostęp do Twojego Niezbędnika. Przedłuż już teraz w promocji
Dostęp do serwisu wygasł w dniu . Kliknij "wznów dostęp", aby nadal korzystać z bogactwa treści, eksperckiej wiedzy, wzorów, dokumentów i aktualności oświatowych.

Samobójstwa dzieci i młodzieży. Część I: Rozpoznanie problemu Opracowała: Zofia Grudzińska, psycholog, nauczycielka języka angielskiego, współzałożycielka i koordynatorka ruchu społecznego Obywatele dla Edukacji Ryzykowne jest tworzenie listy najbardziej tragicznych wydarzeń, ale zapewne niewielu zaprotestuje przeciw umieszczeniu na jej czele śmierci samobójczej dziecka czy nastolatka. Kiedy gaśnie życie, które dopiero co się zaczęło, odczuwamy instynktowny bunt. Biologowie ewolucyjni wyjaśniają, że to absolutnie konieczna reakcja, bo śmierć, która zabiera okazję kontynuowania gatunku, zagraża nam wszystkim. Tym trudniej pogodzić się ze śmiercią z własnego wyboru. Samobójstwo oznacza bezsensowne marnowanie szans. Zdarza się tak, że przyjmujemy, że zanim ktoś dorosły targnie się na własne życie, podejmuje jakieś próby przetrwania, a ta ostateczna decyzja jest owocem długich przemyśleń. Natomiast jeśli jest to czyn dziecka czy nastolatka – wielu stwierdzi, że „można było inaczej”. Tylko wiek samobójcy, jego czy jej brak dojrzałości i odporności emocjonalnej przyczynił się do tego kroku. Najprawdopodobniej takie rozumowanie jest uzasadnione – chociaż brak na to twardych dowodów. Gdybyśmy wiedzieli, ile prób samobójczych rzeczywiście się odbyło, zarówno tych podejmowanych przez nieletnich, jak osoby dorosłe; gdyby wiadomo było, jak często po pierwszej, nieudanej próbie zdesperowany człowiek powtarza zamach na własne życie, moglibyśmy tworzyć bardziej precyzyjne modele (i być może konstruować bardziej skuteczne programy profilaktyki i pomocy post factum). Nasza intuicja jest jednak tak silna, że można ją uznać za słuszną: do wielu samobójstw dziecięcych dochodzi z powodu splotu zarówno konkretnych okoliczności, przyczyn bólu i braku nadziei, jak i dlatego, że w młodym wieku wszystko widzi się ostrzej, bardziej bezkompromisowo, w odcieniach czerni i bieli. Coraz więcej znaków zapytania Trudno dokładnie określić rozmiary zamachów samobójczych w populacji; statystyki są prowadzone przez GUS i przez Komendę Główną Policji, ale nie ma wątpliwości, że zapisy oficjalne nie odnotowują wszystkich zdarzeń. Opieranie się na dokumentach oficjalnych, szczególnie w sprawach wrażliwych, w których funkcjonują przekonania o charakterze tabu czy zahamowania natury religijnej, zawsze jest obciążone ryzykiem błędu z zafałszowań. Głośne było odkrycie Lincolna Daya, że wśród katolików odnotowywano więcej przypadków zgonów, które w dokumentach były klasyfikowane jako „zgony nagłe”, „zgony z przyczyn nieznanych” czy „zgony przypadkowe”. Potępienie samobójstwa przez kościół katolicki skutkowało dawniej zakazem pochowania „w poświęconej ziemi”, więc niedopuszczenie do takiej sytuacji czy uniknięcie wstydu rodziny były wystarczająco ważnymi powodami, by zafałszować dane. Współcześnie nadal samobójstwo obciąża rodzinę odium odpowiedzialności, więc nie jest wykluczone, że zdarzają się próby samobójcze z powodzeniem ukrywane. Drugą kwestią jest kwalifikowanie wydarzeń określanych jako „próby samobójcze”. Często można tak uczynić jedynie na podstawie przyznania samej niedoszłej ofiary, co nie wyklucza przypuszczenia, że – szczególnie osoby małoletnie – mogą po nieudanej próbie maskować prawdziwą naturę swojego czynu, przedstawiając go jako wypadek. Jak pisze Krzysztof Rosa, socjolog z Uniwersytetu Łódzkiego: „Dane dotyczące liczby prób samobójczych publikowane w oficjalnych zestawieniach statystycznych w niewielkim stopniu odzwierciedlają skalę zjawiska. Suicydologowie zwracają uwagę, że liczba aktów samobójczych niezakończonych śmiercią jest wielkością szacunkową. Określa się ją na podstawie proporcji w odniesieniu do liczby samobójstw dokonanych. Tymczasem dopiero od 2018 r. wprowadzono obowiązek rejestrowania prób samobójczych w kartach szpitalnych. Przyjmuje się, bardzo ostrożnie, że minimum 10–20 razy więcej jest prób samobójczych niż samobójstw dokonanych”. Na niepełne źródła skarżą się suicydolodzy, przypominając, że utrudnia im to analizę zjawiska i konstruowanie bardziej skutecznych mechanizmów profilaktyki. Pomijając zastrzeżenia, dostępne liczby robią wrażenie (opracowania statystyczne dotyczące całego kraju są udostępniane z pewnym poślizgiem, najbardziej aktualne dane dotyczą więc 2019 r.). Dane statystyczne W 2016 r. według GUS-u w grupie osób do 18. roku życia próbę samobójczą podjęło 475 osób, zgonem zakończyły się 103 próby. Z kolei w statystykach Komendy Głównej Policji czytamy, że w grupie nastolatków w 2017 r. prób zakończonych zgonem było 115, w 2018 i 2019 odpowiednio 92 i 94. Poraża informacja o zakończonych zgonem próbach samobójczych dzieci w grupie do 12. roku życia (w 2017 – jedna, w 2018 – pięć, w 2019 – cztery). W tych samych latach dziecięcych prób samobójczych odnotowano odpowiednio 28, 26 i 46; w grupie nastolatków do 18. roku życia – 702, 746, 905. Dla porównania – w Kanadzie, której populacja jest mniej więcej taka sama, w 2016 r. odnotowano 48 zgonów samobójczych osób w grupie do 15. roku życia, w 2018 – 46. Może to jednak świadczyć wyłącznie o większej skuteczności w zapobieganiu śmierci, bo z tego samego źródła dowiadujemy się, że w samej prowincji Alberta w 2017 r. hospitalizowano 584 dzieci do 15. roku życia w wyniku prób samobójczych i „intencjonalnych samookaleczeń”. To samo źródło podaje, że w 2018 r. samobójstwo było na pierwszym miejscu wśród przyczyn zgonu osób do 15. roku życia w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. Z kolei w Polsce – według statystyk Komendy Głównej Policji – co piąty zgon nastolatka spowodowany był samobójstwem. Ryzyko samobójstwa Czy mamy do czynienia z tendencją wzrostową? O tym trudno wyrokować, skoro dane z różnych źródeł (GUS i policja) potrafią wykazywać do 30 proc. rozbieżności, w dodatku są niekompletne; liczby podawane w oficjalnych statystykach nie wydają się tego potwierdzać. Jednak skala problemu może być znacznie większa, skoro statystyki policyjne nie uwzględniają wzrostu liczby przypadków prób samobójczych nastolatków, które są zgłaszane podczas przyjęć do szpitali psychiatrycznych. Profesor Agnieszka Gmitrowicz, kierowniczka Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży i Katedry Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, wyjaśnia: „Ogólna liczba prób samobójczych u nastolatków jest wielokrotnie wyższa, ponieważ osoby po usiłowaniu samobójstwa mogą ponawiać te próby, co występuje nawet w 40 proc. przypadków w ciągu kolejnego roku”. Jej zdaniem u ok. 90 proc. nastolatków, którzy podjęli próbę samobójczą, po której byli objęci opieką psychiatryczną, wykazano istnienie rozmaitych zaburzeń psychicznych, głównie o charakterze depresyjnym (pod postacią m.in. smutku, dysforii, niskiej samooceny, wycofania, spadku osiągnięć w nauce). Jak mówi Agnieszka Gmitrowicz: „Często są to reakcje na trudne, kryzysowe sytuacje: porzucenie, zaniedbywanie przez rodziców/opiekunów, doświadczanie przemocy fizycznej i seksualnej. W grupach rówieśniczych ma miejsce bullying, zastraszanie, poniżanie (także przez internet). Ponadto w okresie dojrzewania występuje kryzys tożsamości, który może być podłożem konfliktów rodzinnych, zachowań ryzykownych, impulsywnych, używania alkoholu i innych substancji. Opisane sytuacje mogą prowadzić u nastolatków do odczuwania silnego napięcia psychicznego i rozładowywania go poprzez samookaleczenia. Samouszkadzanie się młodzieży jest istotnym czynnikiem ryzyka samobójstwa. W mediach będą powracać takie rozważania, ile razy zostanie nagłośnione samobójstwo młodej osoby. Mieliśmy już takie publiczne dywagacje, gdy w 2006 r. odebrała sobie życia czternastolatka z gdańskiego gimnazjum po tym, jak drastycznie dokuczyli jej koledzy z klasy. W 2012 r. odebrał sobie życie piętnastolatek, prześladowany przez rówieśników z powodu rudych włosów, i znowu prasa i telewizja podjęła temat nie tylko przemocy wśród młodzieży, ale i ponoć rosnącej liczby samobójstw”. Temat powrócił niedawno – a raport NIK-u odsłonił przerażający stan polskiej psychiatrii i psychologii dziecięcej. Nie trzeba wielkiej wyobraźni, by zrozumieć, że nawet w zdrowej, stabilnej rzeczywistości znajdą się słabe psychicznie jednostki, które potrzebują fachowego wsparcia. Wielu zauważa też, że rośnie nietolerancja (np. do osób o odmiennej tożsamości płciowej). Możemy zatem odczuwać niepokój, czy wzrośnie liczba młodych ludzi, którzy wybiorą śmierć samobójczą, by uciec od prześladowań. „Ja się zabiję!” Oczywiście nie każdy taki okrzyk jest zapowiedzią tragedii. Dziecko (a częściej nastolatek) może podobnie zareagować w wielu sytuacjach. Czy powinniśmy się przejmować każdym takim okrzykiem? To nie jest odpowiednio zadane pytanie, bo wszędzie tam, gdzie pojawia się choćby minimalne ryzyko zagrożenia życia, nikomu nie wolno formułować ogólnych porad. Rodzic znający własne dziecko może zapewne trafnie ocenić, że jego pociecha manipuluje – lub w takim samym okrzyku usłyszeć sygnał alarmowy. Ogólnodostępne poradniki powinny się skupiać na opisywaniu działań profilaktycznych i podawaniu informacji, dokąd może się zgłosić osoba potrzebująca wsparcia lub jej bliscy. Suicydolodzy podkreślają, że jeśli zlekceważy się zjawisko myśli samobójczych u dzieci, dorastają one w cieniu rosnącego ryzyka, że któregoś dnia zrealizują to, co pierwotnie mogło być jedynie wyrazem frustracji, smutku czy gniewu. Jakie zagrożenia mogą doprowadzić do ryzyka pojawienia się myśli samobójczych i podejmowania prób samobójstwa przez dzieci i młodzież? W wielu wymiarach nie ma różnic – starsi też przechodzą rozmaite kryzysy, napotykają mniejsze lub większe przeszkody, padają ofiarami tragedii życiowych. Tyle że z reguły dorośli dorobili się już „przybornika emocjonalnego”, wypełnionego zestawem narzędzi pomagających radzić sobie z trudnościami. Umieją spojrzeć na sytuację z perspektywy, w razie potrzeby potrafią się zdystansować. Korzystają ze swoich własnych doświadczeń. Przede wszystkim zaś – mają dojrzalszy system psychiczny, potrafią lepiej kontrolować i opanowywać emocje. Nawet intensywne poczucie utraty większość ludzi dorosłych zniesie bez ryzyka myśli samobójczych (z wyjątkiem osób cierpiących na zaburzenia nastroju czy inne schorzenia psychiczne), dziecko zaś „czuje” niebywale intensywnie i jest pozbawione świadomości, że to emocjonalne cierpienie nie będzie trwać bez końca. Nastolatki z kolei przeżywają kryzysy związane z dojrzewaniem, kiedy do głosu dochodzą hormony, kiedy trzeba zbudować swoją nową, „dorosłą” tożsamość, a w dodatku rozluźniają się więzi z domem rodzinnym, a jego miejsce w kształtowaniu postaw i zachowań zaczynają zajmować rówieśnicy – nie zawsze z korzyścią, by przetrwać doświadczanie kryzysu. Zanim dojdzie do tragedii Nie zawsze potrafimy zauważyć, co dzieje się w psychice naszych najbliższych, nie zawsze umiemy zinterpretować nawet te sygnały, które dostrzegliśmy. Nie jest tak, że kochający rodzice wiedzą wszystko o swoim dziecku. „Ono nigdy nie było smutne” może po prostu oznaczać, że dobrze maskowało emocje. „Taki spokojny” mógł być nastolatek sparaliżowany lękiem. Zapewne dobrze jest mieć z dzieckiem więź, budować podstawy zaufania, inicjować rozmowy i wspólne zajęcia. Czy to patentowane środki zapobiegawcze? Takich, niestety, nie ma. Chociaż mogą zredukować niebezpieczeństwo, że córka czy syn pozostaną samotni ze swoimi dylematami. Czas na reakcję najczęściej jest, bo akt samobójczy poprzedza kilka rozwijających się faz narastającego kryzysu. Według prof. Zenomeny Płużek w odpowiedzi na sytuację kryzysową (pierwsza faza) pojawiają się myśli samobójcze i to one, jeśli się powtarzają, prowadzą do ukształtowania się tendencji samobójczej. Wówczas może dojść do układania planów samobójczych, które mogą pozostać nigdy niezrealizowanymi zamiarami (ale też, jak ostrzegają specjaliści, mogą powrócić nawet po latach i szybko przejść w czyn). Nawet sformułowane, konkretne plany nie oznaczają, że już za późno na pomoc, dopóki nie zajdzie akt podjęcia decyzji, który dopiero prowadzi do czynu samobójczego. Na każdym etapie istnieje możliwość wdrożenia działań pomocowych, chociaż na każdym etapie będą one miały inny charakter. Alarmujące sygnały Erwin Ringel, suicydolog i działacz społeczny na rzecz prewencji samobójstw, powoływał się na syndrom presuicydalny, którego cechą charakterystyczną jest tzw. zawężenie. Realizuje się ono w kilku wymiarach: • sytuacyjnym (zawężenie możliwości osobistych i poczucie znalezienia się w sytuacji bez wyjścia), • dynamicznym (zawężenie dynamiki osobowości cechujące się sztywnym przebiegiem operacji poznawczych), • uczuciowym (redukcja emocji), • mechanizmów obronnych (usztywnienie), świata wartości i zachowania. Towarzyszy mu jednocześnie zawężenie kontaktów międzyludzkich, co pogłębia zagrożenie wynikające z malejących okazji, że ktoś spostrzeże nadchodzący kryzys i przyjdzie z pomocą. Napięcie wywołane sytuacją kryzysową skutkuje zachowaniami autoagresywnymi, które zwiększają zagrożenie samobójstwem. Zdaniem Erwina Ringela już na tym etapie pojawiają się „rojenia o samobójstwie”, w których jest też obecne wyobrażanie sobie nie tylko własnej śmierci, ale i reakcji na nią osób znaczących w życiu potencjalnego samobójcy. Joanna Szymańska dzieli sygnały ostrzegawcze (objawy „zespołu presuicydalnego”) na wczesne i wysokiego ryzyka. Radzi, by nie lekceważyć, gdy zauważamy, że dziecko czy nastolatek izoluje się od rodziny i przyjaciół, przejawia zainteresowanie tematyką śmierci, wykazuje wyraźne zmiany osobowości i nastroju, cierpi na trudności w koncentracji, ma obniżone wyniki w nauce, zaburzenia snu i apetytu, traci zainteresowanie dotychczasowymi rozrywkami czy sprawami, które do tej pory były dla niego czy niej ważne (np. wygląd), gdy popada w znudzenie czy zobojętnienie. Łatwo spostrzec, że wiele pozycji z tej listy jest charakterystyczne dla epizodów depresyjnych i zaburzeń lękowych. To dopiero sygnały wstępne, dobrze, jeśli już ich pojawienie się wywołuje adekwatną reakcję otoczenia. Alarmujące są sytuacje, gdy stajemy się świadkami lub zostajemy poinformowani o tzw. sygnałach wysokiego ryzyka, do których należą: rozmowy o samobójstwie (nawet pozornie luźne), planowanie (nawet jeśli nie jest bardzo konkretne), nagłe impulsywne zachowania, postawy buntownicze lub ucieczkowe (szczególnie gdy ich poprzednio młoda osoba nie wykazywała), nagłe stosowanie substancji psychoaktywnych, samooskarżanie i wysyłanie powtarzających się komunikatów o bezsensowności życia i braku możliwości wyjścia z sytuacji egzystencjalnej, która jest odbierana jako pułapka. Niepokojące jest też to, gdy dziecko zapowiada, że niebawem wszystko się zmieni, a ono przestanie być problemem, lub gdy zacznie rozdawać ulubione przez siebie przedmioty albo przygotuje testament… Paradoksalnie, nagła poprawa samopoczucia (poprzedzona wyżej opisanymi zachowaniami) nie powinna zwalniać z czujności, bo może oznaczać, że dziecko podjęło ostateczną decyzję, co zaowocowało odczuciem ulgi. Czy mamy czas na reakcję? Reagowanie jest trudne, bo dziecko na tym etapie odrzuca pomoc (co jest spójne z przekonaniem, że nie jest nic warte i „zasługuje na samounicestwienie”). To już nie jest czas na podejmowanie działań przez najbliższe otoczenie – lub inaczej: najbezpieczniejszym działaniem jest w tym wypadku udanie się po pomoc fachową. Psychiatra będzie w stanie nie tylko lepiej od otoczenia ocenić powagę sytuacji, ale znając dostępną infrastrukturę, pokieruje dalszymi działaniami, być może skieruje dziecko do placówki medycznej i przepisze stosowne leki. Rodzina i najbliższe otoczenie może się też od psychiatry spodziewać wskazówek, jak postępować, jak wesprzeć interwencję medyczną, na co zwracać uwagę w przyszłości. W części drugiej artykułu znajdą Państwo materiały dotyczące profilaktyki i sposobów ochrony dzieci i młodzieży przed samobójstwami. Bibliografia: • Centre for suicide prevention, Children and Suicide, https://www.suicideinfo.ca/resource/children-and-suicide/ (dostęp 13.10.2020). • A. Grzelak-Michałowska, Suicydolodzy: z powodu samobójstw ginie w Polsce więcej ludzi niż w wypadkach, https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C28835%2Csuicydolodzy-z-powodu-samobojstw-ginie-w-polsce-wiecej-ludzi-niz-w-wypadkach (dostęp: 13.10.2020). • K. Nowakowska, To nie jest kraj dla słabych ludzi. Drastyczny wzrost prób samobójczych wśród seniorów i dzieci, https://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/1457138,samobojstwa-dzieci-i-seniorzy.html (dostęp: 13.10.2020). • Z. Płużek, Psychologiczne aspekty samobójstw. „Znak” 1972, nr 7–8. • E. Ringel, Gdy życie traci sens. Rozważania o samobójstwie, Szczecin 1987. • K. Rosa, (Nie)wiarygodność danych statystycznych dotyczących zachowań samobójczych. Perspektywa teoretyczna i praktyka społeczna. „Przegląd Socjologiczny” 2012, nr 2. • Statystyki Policji, Zamachy samobójcze od 2017 roku, https://statystyka.policja.pl/st/wybrane-statystyki/zamachy-samobojcze/63803,Zamachy-samobojcze-od-2017-roku.html (dostęp: 13.10.2020). • J. Szymańska, Programy profilaktyczne. Podstawy profesjonalnej psychoprofilaktyki, Warszawa 2012, http://www.bc.ore.edu.pl/Content/225/programy_profilaktyczne_2012.pdf, (dostęp: 7.10.2020).