Dostęp do serwisu wygasł w dniu . Kliknij "wznów dostęp", aby nadal korzystać z bogactwa treści, eksperckiej wiedzy, wzorów, dokumentów i aktualności oświatowych.
Witaj na Platformie MM.
Zaloguj się, aby korzystać z dostępu do zakupionych serwisów.
Możesz również swobodnie przeglądać zasoby Platformy bez logowania, ale tylko w ograniczonej wersji demonstracyjnej.
Chcesz sprawdzić zawartość niezbędników i czasopism? Zyskaj 14 dni pełnego dostępu całkowicie za darmo i bez zobowiązań.
Komunikacja dorosły–dziecko
Opracowała: Magdalena Widłak-Langer, psycholog patrząca na człowieka holistycznie, zafascynowana światem relacji i komunikacji różnego rodzaju. Projektuje i realizuje warsztaty oraz wykłady w całej Polsce dla rodziców, nauczycieli
i terapeutów, dotyczące m.in. emocji, komunikacji, budowania zdrowego i stabilnego poczucia własnej wartości
u dzieci oraz zdrowej relacji dorosły–dziecko. Prowadzi sesje zdalne w Wirtualnym Gabinecie Psychologicznym; założycielka www.psychetee.pl, ambasadorka Lekcji Akceptacji prowadzonych przez Fundację Na Niebiesko
Temat komunikacji znany jest wszystkim. Każdy z nas rozmawia, uczy się poprzez komunikację
z ludźmi, wykorzystuje ją do wyrażania myśli i emocji. Jednak pomimo tego, że komunikujemy się każdego dnia, wciąż popełniamy błędy, szczególnie w relacjach z bliskimi i w pracy. Wyróżnia się rozmaite formy i style komunikacji. Jednak od typologii ważniejsza jest wartość, jaka płynie
z samej możliwości osiągnięcia porozumienia. W ocenie jakości komunikacji nastolatków i dzieci dorośli często stosują zaostrzone kryteria i zapominają jednocześnie o tym, że dzieci wciąż uczą się, biorąc za wzór osoby dorosłe. Nieodpowiednia komunikacja to nie tylko kwestia używania nieodpowiednich słów, tonu głosu czy porównań, choć i one mają wpływ na budowanie pozytywnej relacji dorosły–dziecko, relacji opartej na wzajemnym szacunku i zaufaniu. Popełniając błędy, nie pozwalamy dziecku na to, by dostrzegło w nas autorytet.
Konsekwencje stosowania komunikacji zamkniętej
W rozmowie, w której nie ma miejsca na swobodną wymianę myśli i emocji (bez oceniania
i nastawienia na przekonywanie do swoich racji), ujawnia się zastosowanie komunikacji zamkniętej. Wówczas komunikaty kierowane do dziecka są podszyte cynizmem i ironią,
a stosowane powiedzenia czy porównania są niezrozumiałe (niedostosowane do wieku dziecka lub zwyczajnie krzywdzące). Wtedy dziecko nie ma szansy na zabranie głosu. Bolesną konsekwencją stosowania tego rodzaju komunikacji jest wywołanie u dziecka poczucia, że jego myśli, emocje, potrzeby i wartości nie mają znaczenia. Obrazują to dobrze znane powiedzenia: „Jak dorośniesz, to dopiero zrozumiesz, co to znaczy mieć problem”; „A teraz zapomnij o tym, jutro sprawy będą wyglądały inaczej”; „Co znowu zbroiłaś?”; „Nie powinieneś płakać”; „A nie mówiłam, że tak się stanie?”; „Jakbyś słuchał mamy, to by się tak nie stało”; „Ja mówię do ciebie czy do ściany?”. Niemal każdy z nas kiedyś je słyszał. Żadne z tych zdań nie pozwala na budowanie zaufania, szacunku czy autorytetu. Niestety jako dorośli często ich nadużywamy zarówno w domu, jak
i w pracy.
Badania Aunoli i Nurmi wykazały, że np. zachowania rodzicielskie matki (w tym przede wszystkim okazywanie dziecku uczuć) silnie wpływają na przyszłe zachowania dziecka. Liczy się więc nie tylko forma komunikacji, lecz także postawa dorosłego, jego podejście do problemów i trudności dziecka. Z badań zespołu Akhtera wynika z kolei, że destrukcyjne zachowania prezentowane przez dzieci, również te związane z nadpobudliwością czy problemami z zachowaniem, to w znacznym stopniu efekt stylu wychowywania.
Standardy
W licznych placówkach obowiązują określone standardy ich funkcjonowania, jednak niewiele uwagi poświęca się komunikacji. Nie tylko brakuje nam wiedzy na temat zdrowej komunikacji, czyli takiej, która nie rani, nie odbiera godności i szacunku drugiemu człowiekowi (zwłaszcza dziecku), ale także nie poszukujemy informacji w tym zakresie, nie dążymy do zmiany. Często przyjmujemy to, co otrzymaliśmy w domu rodzinnym i wyruszamy z tym bezkrytycznie w świat. W znacznym stopniu nie przykładamy wagi do sposobów komunikowania się, dlatego że nie zdajemy sobie sprawy z faktu, iż ma ona ogromne znaczenie w życiu codziennym. Do komunikacji podchodzimy pragmatycznie. Skoro potrafimy się komunikować (dogadywać), to nie ma potrzeby dokonywania zmian, które np. zapewniłyby dziecku bezpieczeństwo i zdrowie oraz przygotowały do produktywnego i samodzielnego życia. Według Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego są to trzy główne cele komunikacji rodzica z dzieckiem. Dotyczą one nie tylko rodziców, lecz także tych dorosłych, którzy pracują z dziećmi na wszystkich szczeblach edukacji
i w każdego rodzaju palcówce, poczynając od żłobka, przez ośrodki szkolno-wychowawcze, świetlice środowiskowe, aż po szkoły średnie i zakłady poprawcze. W każdym z tych miejsc mamy do czynienia z istotami, które wciąż kształtują swoją osobowość oraz moralność. Te zaś nie istnieją w oderwaniu o języka.
Style rodzicielskie a praca z dziećmi
Chcąc usystematyzować metody zachowań rodzicielskich, zwykle wyróżnia się cztery style rodzicielskie: autorytarny, bezgranicznie pozwalający na swobodę, niezaangażowany
i autorytatywny. Każdy z nich charakteryzuje się określoną konfiguracją dwóch czynników. Pierwszy związany jest z uczuciami i akceptacją dziecka, drugi natomiast z kontrolą (w dobrym tego słowa znaczeniu). Każdy styl rodzicielski ma ogromny wpływ na zachowania prezentowane przez dziecko w późniejszym okresie życia, na ewentualne wystąpienie zaburzeń emocjonalnych.
Styl autorytarny charakteryzuje się niskim poziomem emocjonalnego ciepła wobec dziecka
i zarazem wysokim poziomem kontroli. Rodzic stosujący taki styl na pierwszym miejscu stawia siebie, zaprzecza emocjom, myślom i opiniom dziecka bądź je neguje lub ignoruje. Wykorzystując swoją pozycję, nie pozwala dziecku dokończyć zdania. Wydaje nakazy, nie znosi sprzeciwu. Często też wykorzystuje groźby, zastrasza dziecko, ucieka się do szantażu, w tym szantażu emocjonalnego. Badania Baumrind potwierdzają, że autorytarna postawa charakteryzuje się wysokim poziomem oczekiwań wobec dziecka. Nie uwzględnia ona przy tym realnej możliwości ich spełnienia. Konsekwencje dla rozwoju dziecka są znaczące: wzrasta poziom wrogości, pojawiają się zachowania aspołeczne o charakterze przestępczym lub buntowniczym. Z kolei Chorpita i Barlow alarmują, że nadmierna kontrola rodzicielska, szczególnie na etapie wczesnego dzieciństwa, silnie koreluje z rozwojem lęku. Nie jest to zaskakujące, ponieważ ciągła kontrola odbiera dziecku poczucie, że może ono próbować samodzielnie podejmować decyzje. Bowlby wskazuje, że brak autonomii, która jest kluczowa dla budowania samodzielności, będzie nie tylko ten proces utrudniać, lecz również rozwijać samo poczucie lęku. Dziecko nabiera wówczas przekonania, że nie jest ono ważne, że dorosły nie jest nim zainteresowany, lekceważy je i odrzuca, co w dorosłym życiu skutkuje ogromnymi trudnościami w budowaniu zdrowych relacji opartych na wzajemnym szacunku.
Styl rodzica bezgranicznie pozwalającego na swobodę łączy się z beztroską i bezrefleksyjnością. Taki rodzic pozwala dziecku na bardzo wiele, nie zastanawiając się przy tym, czy pozwoli mu to na budowanie samodzielności, wartości oraz priorytetów, na funkcjonowanie w oparciu o normy społeczne. Nie jest przy tym zaskakujące, że styl ten charakteryzuje się wysokim poziomem emocjonalnego ciepła oraz skrajnie niskim poziomem kontroli. Uwidacznia się zacieranie ról. Rodzic staje się kumplem. Jak wskazują badania Baumrind, taki rodzic nie angażuje się w trudności i problemy dziecka, zdarza mu się je zbywać, gdy dziecko mówi o nich głośno. W odróżnieniu od autorytarnego styl oparty na bezgranicznej swobodzie charakteryzuje się niskimi wymaganiami, co przekłada się na niewielką stymulację rozwoju, niski poziom kompetencji społecznych oraz osiągnięć edukacyjnych wśród dzieci, o czym informują badania zespołu Chen. Według Baumrind dzieci wychowywane przez rodziców prezentujących ten styl przejawiają między innymi impulsywne zachowania, niski poziom kontroli emocjonalnej oraz samokontroli, a także niską umiejętność uczenia się i wytrwałość.
Swoistą cechą stylu rodzica niezaangażowanego jest niski poziom zarówno emocjonalnego ciepła, jak i kontroli. Według Baumrind jest to styl, w którym rodzic nie przyjmuje żadnej strategii wychowawczej. Można odnieść wrażenie, że nie odnajduje się w tej roli, dlatego nie angażuje się
w nią. Brak zaangażowania manifestuje się między innymi bardzo ograniczoną komunikacją
z dzieckiem oraz dawaniem mu nadmiernej swobody, która wykracza poza zasadę dbania o rozwój i bezpieczeństwo dziecka. Przykładowe komunikaty rodzica to: „Nie powinnaś dyskutować, przecież twój nauczyciel wie lepiej, co jest dla ciebie dobre”; „Nie powinieneś być taki smutny, ona tyle dla ciebie zrobiła”. Mogłoby się wydawać, że w tych komunikatach nie ma niczego alarmującego. Jednakże taka forma komunikacji z dzieckiem wzbudza u niego poczucie, że narzuca mu się to, co „powinno” w danej chwili czuć, myśleć lub robić. Dziecko w zamian nabiera przekonania, że nie mówi o swoich emocjach, myślach czy potrzebach. Sądzi, że inni wiedzą lepiej. Z czasem pojawia się poczucie braku sensu silnie skorelowane z myślami i próbami samobójczymi. Dziecko wnioskuje, że nie tylko nie ma prawa do własnych emocji czy myśli, ale też dokonuje ich negatywnej oceny. W konsekwencji prowadzi to do ograniczenia komunikacji. Dziecko nie będzie dzielić się z rodzicami swoimi trudnościami. Negatywne wnioski ulegają z czasem generalizacji. Dziecko może wówczas nie chcieć skorzystać z pomocy innego członka rodziny, psychologa lub pedagoga szkolnego. W relacji, w której rodzic nie wykazuje zaangażowania, podkreślają Downey
i Coyne, dziecko płaci bardzo wysoką cenę, popadając na przykład w stan depresji. Takie zachowanie ze strony rodzica, zarówno w przypadku małych dzieci, jak i nastolatków, odbierane jest często jako odrzucenie, bagatelizowanie istnienia dziecka, co może skutkować (szczególnie
u nastolatków) ryzykownymi zachowaniami seksualnymi, agresywnymi, przestępczymi, wysokim poziomem wrogości i trudnościami w zakresie koncentracji. Co ciekawe, konsekwencje rodzicielstwa niezaangażowanego utrzymują się bardzo długo, nawet w okresie dorosłości. Badania Nijhof i Engels przeprowadzone na studentach pierwszego roku wykazały, że osoby deklarujące dorastanie w kochającym, akceptującym domu radzą sobie z problemami i tęsknotą za domem znacznie lepiej niż studenci wychowani przez rodziców niezaangażowanych.
Wyróżnia się jeszcze styl autorytatywny, którego cechą szczególną jest wysoki poziom emocjonalnego ciepła i kontroli. Rodzice w tym przypadku stawiają wymagania, jednocześnie je dziecku objaśniając. Oprócz tego okazują wsparcie, dbają o dyscyplinę i komunikację z dziećmi oraz o zaangażowanie. Działanie oparte na autorytecie pozwala dzieciom dojrzewać, rozwijać kompetencje, asertywność i samokontrolę. Dzięki rodzicom autorytatywnym dzieci otrzymują korekty werbalne, sugestie czy wyjaśnienia, dzięki którym zyskują umiejętność pokonywania napotykanych w życiu trudności. Badania wskazują, że dzieci wychowywane w taki sposób podejmują działania prospołeczne, wykazując się przy tym znacznie wyższym poziomem rozwoju moralnego. Stają się w ten sposób jednostkami pożądanymi w każdym zdrowym społeczeństwie. Nie sposób nie zauważyć, że jest to styl, który wymaga od rodzica znacznego zaangażowania.
Czy ranimy dzieci z wyboru?
Wiedza o stylach rodzicielskich przydaje się także w pracy z dziećmi. Mogą z niej skorzystać nauczyciel, pedagog bądź psycholog. Nie zawsze jednak taki czy inny styl wychowania jest dla rodziców kwestią wolnego wyboru. Czynnikiem determinującym ich zachowanie wobec dzieci bywa często sytuacja społeczno-ekonomiczna. Dlatego trzeba być ostrożnym w formułowaniu ocen, które nierzadko okazują się przedwczesne i krzywdzące. Powinniśmy zadbać w zamian
o psychoedukację oraz systemowe programy działań profilaktycznych i interwencyjnych, wspierając w ten sposób dorosłych we wszystkich sytuacjach, w których mają oni styczność
z dziećmi. Należy położyć duży nacisk na powstrzymywanie się przed pochopnym obwinianiem rodziców, wywoływaniem w nich wyrzutów sumienia czy poczucia bezradności. Rodziców należy wspierać, dając im możliwość wykorzystywania zróżnicowanych narzędzi oraz rozwijania niezbędnych zasobów, by wybierali te postawy, które są najbardziej wartościowe dla ich dzieci
i – w efekcie – dla całego społeczeństwa.
Bibliografia:
N. Akhter i in., Parenting Styles as Predictors of Externalizing and Internalizing Behavior Problems among Children. „Pakistan Journal of Psychological Research” 2011, nr 26(1), s. 23–41.
K. Aunola, J. Nurmi, The role of parenting styles in children’s problem behavior. „Child Development” 2005, nr 76(6), s. 1144–1159.
D. Baumrind, The influence of parenting style on adolescent competence and substance use.
„The Journal of Early Adolescence” 1991, nr 11(1), s. 56–95.
D. Baumrind, A.E. Black, Socialization practices associated with dimensions of competence in preschool boys and girls. „Child Development” 1967, nr 38(2), s. 291–327.
J. Bowlby, The making and breaking of affectional bonds. „British Journal of Psychiatry” 1977,
nr 130, s. 201–210.
X. Chen, M. Liu, D. Li, Parental warmth, control, and indulgence and their relations to adjustment in Chinese children: A longitudinal study. „Journal of Family Psychology” 2000, nr 14(3),
s. 401–419.
B.F. Chorpita, D.H. Barlow, The development of anxiety: The role of control in the early environment. „Psychological Bulletin” 1998, nr 124(1), s. 3–21.
G. Downey, J. Coyne, Children of depressed parents: An integrative review. „Psychological Bulletin” 1990, nr 108(1), s. 50–76.
K. Nijhof, R. Engels, Parenting styles, coping strategies, and the expression of homesickness. „Journal of Adolescence” 2007, nr 30(5), s. 709–720.