Bezpłatna aplikacja na komputer – MM News... i jestem na bieżąco! Sprawdzam
Zapraszamy do zapoznania się z serwisem w wersji demo. Aby uzyskać pełen dostęp do treści kliknij "kup dostęp" i wybierz opcję najlepszą dla siebie.
, czyli dzisiaj kończy się dostęp do Twojego Niezbędnika. Przedłuż już teraz w promocji
Dostęp do serwisu wygasł w dniu . Kliknij "wznów dostęp", aby nadal korzystać z bogactwa treści, eksperckiej wiedzy, wzorów, dokumentów i aktualności oświatowych.

 

 

Mobbing wśród uczniów

 

Opracowała: Magdalena Goetz, psycholożka i psychoterapeutka zajmująca się terapią młodzieży i dorosłych

 

O mobbingu mówi się nie tylko w kontekście pracowników, ale również uczennic i uczniów. Zjawiska te łączy wiele podobieństw, jednak różni specyfika. Przede wszystkim dla dzieci i młodzieży mobbing jest jeszcze bardziej krzywdzący i niebezpieczny, dlatego wymaga niezwłocznych, zdecydowanych działań.

 

Pojęcie mobbingu w kontekście uczniów ma podobne znaczenie jak w przypadku pracowników – tu również chodzi o przedłużające się w czasie, wielokrotne negatywne działania wymierzone w ucznia ze strony innej osoby lub osób. Dan Olweus, norweski badacz problemu, zauważa, że wieloosobowy mobbing „technicznie” niewiele różni się od przemocy, której dopuszcza się jedna osoba, ponieważ ofiary mobbingu bardzo często wskazują na istnienie w grupie jednego, konkretnego, głównego sprawcy, swoistego „przywódcy” mobbingującej grupy. Jednocześnie faktem jest, że przemoc i wykluczenie doznawane ze strony całej grupy są znacznie bardziej dotkliwe. Skrajnym przykładem takiej przemocy jest spotykane w szkole zjawisko kozła ofiarnego.

 

Przeciwdziałanie tej formie przemocy wymaga działań podobnych jak przy innych jej formach. Ze względu na skalę i rangę problemu, działania te powinny być podejmowane bez zwłoki, zdecydowanie i stanowczo. Nauczyciele powinni też wystrzegać się pułapki, jaką sprawcy mobbingu zastawiają na ich ocenę sytuacji – nie dawać wiary w rzekomą winę ofiary.

 

Jak wygląda mobbing?

 

Mobbing wśród dzieci i młodzieży (zwany też „bullyingiem”, ang. „tyranizowanie”), może przybierać różne formy. Mogą być werbalne (złośliwości, groźby, plotki, przedrzeźnianie), fizyczne (uderzenia, popchnięcia, ograniczanie swobody ruchu), niewerbalne (złośliwe lub groźne grymasy i gesty) bądź ekonomiczne (zabieranie pieniędzy, niszczenie przedmiotów osobistych). Przemoc może mieć również charakter seksualny (aluzje seksualne, gesty, napastowanie). Może też nastąpić unikanie, wykluczanie, „traktowanie jak powietrze”. Wraz z pojawieniem się internetu i mediów społecznościowych repertuar sprawców poszerzył się o tzw. cyberbullying (cyberprzemoc, agresja elektroniczna), czyli wyśmiewanie, nękanie, prześladowanie, zastraszanie kogoś przy użyciu internetu bądź sieci komórkowej (np. przez SMS-y, komunikatory). Mobbingiem jest też wywieranie na ucznia presji, by zmusić go do poniżających lub niebezpiecznych zachowań.

 

Olweus przytacza konkretne przykłady uczennic i uczniów zaszczutych przez rówieśników. 13-letni Johnny był przez dwa lata używany przez kolegów i koleżanki do zabawy – bili go w toalecie, zmuszali do jedzenia trawy i picia mleka ze środkiem piorącym, zakładali mu obrożę i kazali udawać psa. 12-letnia Linda zaprzyjaźniła się z jedną z dziewczynek, co nie spodobało się innej, która spróbowała zniszczyć tę przyjaźń – jej działania doprowadziły do izolacji Lindy w klasie i rozpadu przyjaźni. Jedna z prześladowczyń namówiła Lindę na urządzenie w domu przyjęcia, po czym dopilnowała, by nikt się na nim nie pojawił. 16-letni Phillip był długi czas prześladowany przez trzech chłopców z klasy; kiedy ukradli mu notatki przed ważnym sprawdzianem, nie wytrzymał, powiesił się w drzwiach swojego pokoju.

 

Poruszających przypadków szkolnego mobbingu nie brak też na polskim podwórku. W 2015 r. opinią publiczną wstrząsnęła samobójcza śmierć Dominika, 14-latka z Bieżunia. Był grzeczny, zdolny, miał dobre relacje z matką. Powiesił się w domu, na sznurówkach. Jak się okazało, przyczyną było prześladowanie ze strony rówieśników, którym „nie spodobało się”, że chłopiec nosił spodnie „rurki”, przyjaźnił się z dziewczynami i dbał o swój wygląd.

 

Niestety nauczyciele czasem nie dostrzegają problemu lub nie doceniają jego skali. Sprzyja temu dynamika mobbingu – wrogie zachowania, zwłaszcza na początku, nie muszą być wcale bardzo nasilone – o ich destrukcyjnej mocy decyduje powtarzalność. Pojedynczy incydent może wyglądać jak „zwyczajne” przekomarzanie. Postronny obserwator może te incydenty zignorować, a ponieważ zwykle eskalują powoli, nawet się do nich „przyzwyczaić”. Kilka lat temu miałam okazję prowadzić w jednej z podstawówek warsztaty w „najlepszej VI klasie”. Po kilkudziesięciu minutach byłam już niemal pewna, że to, co obserwuję, to mobbing, choć wcale nie wyglądało to dramatycznie: klasa żartowała sobie z jednego z chłopców (jego „głupoty” i tuszy), a on w ogóle nie reagował, udawał, że nie słyszy. Interweniowałam. Kiedy później zgłaszałam to szkolnej pedagożce, była zdumiona; „taka dobra klasa”, „to niemożliwe”.

 

Prawdopodobnie łatwiej było mi to dostrzec, bo grupa mniej pilnowała się na „luźnych” zajęciach z osobą z zewnątrz niż podczas lekcji z nauczycielami. Z reguły sprawcy i świadkowie mobbingu starają się utrzymać go w tajemnicy, z kolei ofiara nie szuka pomocy, bo nie wierzy, że może ją uzyskać. Często nawet spytana wprost mówi, że nic się nie dzieje. Dlatego trzeba postarać się do niej dotrzeć.

 

W roli kozła ofiarnego