Bezpłatna aplikacja na komputer – MM News... i jestem na bieżąco! Sprawdzam
Zapraszamy do zapoznania się z serwisem w wersji demo. Aby uzyskać pełen dostęp do treści kliknij "kup dostęp" i wybierz opcję najlepszą dla siebie.
, czyli dzisiaj kończy się dostęp do Twojego Niezbędnika. Przedłuż już teraz w promocji
Dostęp do serwisu wygasł w dniu . Kliknij "wznów dostęp", aby nadal korzystać z bogactwa treści, eksperckiej wiedzy, wzorów, dokumentów i aktualności oświatowych.

OPUBLIKOWANO: 1 GRUDNIA 2015

 

Dziadkowie opiekunami dziecka

 

Opracowała: Magdalena Krakowian-Rząca, psycholog, pracuje w poradni psychologiczno-pedagogicznej oraz w gabinecie terapeutycznym

 

Zosia, uczennica II klasy szkoły podstawowej, była wychowywana przez dziadków. Mama zmarła krótko po porodzie, a ojciec zniknął wkrótce po urodzeniu się córki i nie ma z nim kontaktu.

 

Wydawało się, że wszystko toczy się we właściwy sposób, dziewczynka zaaklimatyzowała się w szkole i klasie, ma koleżanki, radzi sobie z nauką. Tylko od czasu do czasu można było zaobserwować, że dzieje się coś niedobrego (np. przez kilka dni była smutna, a babcia bardziej podenerwowana). Rozmowy podejmowane w szkole dawały dobry efekt, ponieważ sytuacja wracała do normy, jednak po jakimś czasie znowu zdarzało się coś, co sprawiało, że zachowanie Zosi odbiegało od tego, co było dla niej typowe.

 

Po kolejnym takim przypadku w szkole zaczęto się zastanawiać, co jeszcze można zrobić, by pomóc dziewczynce. Zdecydowano skontaktować się z poradnią psychologiczno-pedagogiczną.

 

Sytuacja rodzinna

 

Zosia od urodzenia wychowywana jest przez dziadków – rodziców swojej mamy. Własnych rodziców nigdy nie poznała. Mama dziewczynki zmarła kilka dni po porodzie, ojciec bardzo źle zniósł jej śmierć, wyjechał z miasta i nigdy więcej nie kontaktował się ani z córką, ani z rodziną żony. Zosia od początku wiedziała, co się stało z rodzicami. Razem z dziadkami odwiedzała grób mamy, rozmawiali o niej, dziewczynka oglądała jej zdjęcia. O ojcu mówiono znacznie mniej. Zosia rzadko o niego pytała, dziadkowie też nie poruszali tego tematu, ponieważ sami nie wiedzieli, co powiedzieć i jak wytłumaczyć dziecku postawę ojca.

 

Wydawało się, że po tylu latach sytuacja się unormowała, tzn. każdy na swój sposób pogodził się ze stratą i nauczył z nią żyć. Okazało się jednak, że przychodzą takie momenty, kiedy nie wiadomo, jak postąpić, co zrobić. Taką chwilą była np. zbliżająca się pierwsza komunia Zosi, która po raz kolejny przywołała kwestię braku rodziców. Dziewczynka czuła się gorsza od innych dzieci, których rodzice żyli i przychodzili z nimi na spotkania. Dziadkowie starali się, jak tylko mogli, pomóc wnuczce – pocieszali ją, pokazywali, że Zosia jest dzieckiem takim jak inne, robili wszystko, by być wszędzie tam, gdzie rodzice pozostałych dzieci. Te działania bardzo wiele ich kosztowały, ponieważ usiłowali nie okazywać przed wnuczką swojego bólu i cierpienia.