Opublikowano: luty 2015
Obniżanie kosztów prowadzenia przedszkola niepublicznego
Opracowała: Agnieszka Sakowicz, dyrektor przedszkola niepublicznego
Przedszkola niepubliczne znajdują się obecnie w trudnej sytuacji. Sprostanie wymogom Ustawy o systemie oświaty, według której samorządy muszą od 2017 r. zapewnić miejsca w przedszkolu dla wszystkich trzylatków i starszych dzieci, to ogromne wyzwanie. Dołączając do tego obniżenie wieku szkolnego i tworzenie oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych oraz niekorzystne warunki demograficzne, otrzymujemy nieciekawą perspektywę dla właścicieli placówek niepublicznych. Szczególnie tych, które nie zdecydują się dołączyć do sieci gminnych przedszkoli. Jak więc przetrwać ten trudny czas? Czy rzeczywiście trzeba obniżać czesne? Jak zmniejszyć koszty funkcjonowania przedszkola i utrzymać dotychczasowy standard?
Zderzenie z mitami
Legendarne stały się już opowieści o sporych zyskach właścicieli przedszkoli niepublicznych. Tak może było na początku rozwoju tego segmentu rynku i zdarza się nadal w placówkach dla elity społecznej, która zapłaci każdą cenę za edukację przedszkolną swojego dziecka i w ogóle nie bierze pod uwagę możliwości posłania pociechy do przedszkola publicznego. Zdecydowana większość placówek niepublicznych swoją ofertę kieruje jednak do średnio zamożnych rodziców. Tylko część z nich należy do zdeklarowanych zwolenników edukacji niepublicznej, przynajmniej na poziomie przedszkola. Pozostała korzysta z tego typu przedszkoli, bo... nie ma szans na przyjęcie w gminnej placówce. Tacy klienci znów dzielą się na podgrupy – część z nich pozostanie przy placówce niepublicznej, inni natomiast aż do skutku będą składali podania do przedszkola publicznego. I bez względu na stopień satysfakcji – odejdą.
Przedszkole niepubliczne często powstaje jako efekt pasji właściciela, ale nie jest przecież działalnością charytatywną. Musi zarabiać. Ile – to już zależy od możliwości lokalnego rynku i... apetytu właściciela.
Kolejnym mitem, z którym zmagają się przedszkola niepubliczne, jest fakt, że otrzymują dotację z budżetu gminy (miasta), więc nie powinny pobierać czesnego od rodziców. Po pierwsze – przedszkola dostają 75 proc. (rzadko więcej) kwoty, jaką otrzymują placówki publiczne. Po drugie – ich bogata oferta programowa kosztuje odpowiednio więcej. Po trzecie – przedszkola publiczne pozyskują również pieniądze z budżetu, które nie są kwalifikowane jako podstawa do wyliczenia należnej dotacji dla placówek niepublicznych (bo nie są wydatkami bieżącymi), a więc nie utrzymują się tylko z tych 25 proc. wyższej kwoty. Po czwarte zaś – liczne kontrole regionalnych izb rachunkowych oraz NIK wykazały, że dotacje dla przedszkoli niepublicznych nierzadko były zaniżane (nie tylko na skutek błędu, ale również celowej działalności).
Kim będzie klient?


