Bezpłatna aplikacja na komputer – MM News... i jestem na bieżąco! Sprawdzam
Zapraszamy do zapoznania się z serwisem w wersji demo. Aby uzyskać pełen dostęp do treści kliknij "kup dostęp" i wybierz opcję najlepszą dla siebie.
, czyli dzisiaj kończy się dostęp do Twojego Niezbędnika. Przedłuż już teraz w promocji
Dostęp do serwisu wygasł w dniu . Kliknij "wznów dostęp", aby nadal korzystać z bogactwa treści, eksperckiej wiedzy, wzorów, dokumentów i aktualności oświatowych.

STAN PRAWNY: SIERPIEŃ 2011


Nieodbieranie dziecka na czas z przedszkola


Opracowała: Agnieszka Sakowicz, dyrektor przedszkola niepublicznego


Spóźniający się rodzice są istną zmorą przedszkolną. Jest ona niestety wyjątkowo trudna do opanowania, ponieważ prawo oświatowe nie oferuje żadnych gotowych rozwiązań. Mowa w nim jedynie o nieodebranych dzieciach lub też nietrzeźwych opiekunach. W takich przypadkach dyrektor placówki ma w rękach konkretne narzędzia i obowiązek kierowania się jasno określonymi procedurami. Co jednak zrobić z rodzicami, którzy nieustannie wpadają po swoje pociechy po czasie? Gdzie przebiega granica między spóźnieniem a nieodebraniem malucha?


W obliczu braku jednoznacznie sprecyzowanych prawnych rozwiązań obowiązek ustalenia zasad w tym zakresie spoczywa na dyrektorze placówki. To do niego należy decyzja, czy i jak długo każde czekać swoim nauczycielom. On również ustala, czy w ogóle wypowie rodzicom na tym polu wojnę, czy raczej przemilczy temat, uznając, że są oni jego klientami. Nie wolno bowiem zapominać, że w przedszkolach niepublicznych kierujący placówką często musi mierzyć się z opinią, że rodzice płacą przecież za opiekę…


Rozmaite postawy, rozmaite przyczyny


Spóźniający się rodzice przyjmują różne postawy. Najlepiej, gdyby każdy z nich poczuwał się do odpowiedzialności, nie pojawiał się na czas tylko w sytuacjach losowych, całkowicie od niego niezależnych, i na końcu mówił nauczycielowi oraz dziecku: „przepraszam”. Rzeczywistość przedszkolna bywa niestety bardziej prozaiczna.


Są opiekunowie, którzy notorycznie wpadają do przedszkola po czasie, znajdując milion wymówek – „bo autobus”, „bo korki”, „bo szef” itd. Nie rozumieją, że ich postawa to brak szacunku zarówno dla wychowawcy, jak i własnego dziecka. Inni z kolei nawet się nie tłumaczą ani nie czują skruchy, bo przecież „pani poczeka”. Kolejni nie widzą problemu, jeżeli zdarzy się to raz na jakiś czas. Nikt natomiast nie bierze pod uwagę, że jeśli każdemu da się takie przyzwolenie, to – biorąc pod uwagę liczbę dzieci – wychowawcę czekają wówczas codzienne nadgodziny. Tak czy owak dla dyrektora i nauczycieli to problem, który muszą rozwiązać. Orężem w walce może stać się przede wszystkim statut.


Spóźnienie a nieodebranie


Dyrektor wraz z gronem pedagogicznym musi zdecydować, gdzie przebiega granica. W statucie może zatem pojawić się informacja, że wychowawca czeka z dzieckiem do pół godziny, godziny itp. Później zawiadamia dyrektora, który uruchamia procedurę obowiązującą przy nieodebraniu dziecka z przedszkola. Warto uzmysłowić to rodzicom – może da im do myślenia.


Kiedy wychowawca i dyrektor ustalają, że dziecko nie zostało odebrane z przedszkola, podejmują następujące kroki: