Nadmierna pewność siebie bywa niekiedy maską lęku i niepewności. To strategia obronna, którą młody człowiek buduje, kiedy nie czuje się wystarczająco dobry. Zadaniem pedagoga i wychowawcy jest dostrzeżenie dziecka za tą maską i udzielenie mu pomocy w odnalezieniu równowagi między pewnością siebie a pokorą.
Wciąż mam w pamięci chłopca, który pojawił się w moim gabinecie kilka lat temu. Już podczas pierwszego spotkania zwróciłam uwagę na jego pewność siebie, graniczącą wręcz z arogancją. Wchodził do mojego gabinetu z szerokim uśmiechem, z rękami w kieszeniach, jakby chciał zaznaczyć, że niczego się nie boi, że ma wszystko pod kontrolą. Jego sposób bycia przyciągał uwagę i budził wśród rówieśników skrajne emocje – jedni go podziwiali, inni unikali. Robert trafił do mojego gabinetu w wyniku interwencji podjętej przez jego wychowawcę. Uczeń od początku klasy VI był arogancki, zwracał uwagę nauczycielom, upominał ich, wytykał błędy, domagał się, aby niezwykle szczegółowo omawiali temat, przedstawiając każdy detal.
Sytuacja rodzinna i szkolna
Zanim przeszłam do dalszych działań, chciałam lepiej poznać środowisko rodzinne Roberta. Rozmowy z wychowawcą, a następnie z rodzicami chłopca pozwoliły mi lepiej zrozumieć źródło jego postawy. Robert dorastał w rodzinie o wysokich aspiracjach, w której kładziono duży nacisk na osiągnięcia. Ojciec, były sportowiec, często powtarzał mu, że „trzeba być najlepszym” i że „słabi nigdy nie dochodzą do celu”. Słowa te, powtarzane przez lata, stały się dla chłopca czymś w rodzaju rodzinnej wartości, a jednocześnie wewnętrznym przymusem. W domu wiele mówiło się o sukcesie, o wygrywaniu i pokonywaniu słabości, natomiast porażki traktowano jako coś, o czym lepiej nie wspominać. Nie było tam przestrzeni na błąd, wątpliwość czy bezradność.
Matka Roberta wydawała się osobą ciepłą i troskliwą, ale często pozostawała w cieniu silnej osobowości męża. W rozmowie wielokrotnie próbowała tłumaczyć zachowania syna, mówiąc: „On po prostu jest ambitny” lub „On tak ma, lubi rywalizować”. W jej głosie wyczuwałam jednak napięcie, jakby chciała ochronić zarówno Roberta, jak i obraz jej rodziny. Mówiła, że w domu dużo się pracuje, a czasu na wspólne rozmowy czy odpoczynek pozostaje niewiele.
Wychowawczyni potwierdziła, że Robert jest uczniem bardzo aktywnym, zawsze pierwszy zgłasza się do odpowiedzi, często przerywa innym, poprawia nauczycieli, gdy ci jego zdaniem popełnili błąd. Chętnie mówi też o swoich sukcesach sportowych, porównując się z innymi uczniami. Jednocześnie bardzo emocjonalnie reaguje na wszelkie niepowodzenia. Gdy coś mu się nie udaje, próbuje od razu zrzucić winę na innych lub udowodnić, że to on ma rację. Często używa tonu pouczającego wobec rówieśników, co powoduje konflikty. Bywa zarozumiały, potrafi wyśmiać kolegę, który dostał gorszą ocenę.


