Szacuje się, że w rodzinach dotkniętych problemem alkoholowym żyje od 3 do 4 milionów osób, w tym ok. 1,5–2 milionów dzieci. Problem alkoholowy w rodzinie staje się czynnikiem jej dysfunkcjonalności utrudniającym prawidłowy rozwój osobowości dziecka, może być również poważną przeszkodą w osiąganiu sukcesów edukacyjnych. Jak pomóc uczniom z takich rodzin?
Anię znali właściwie wszyscy. Dziewczynka angażowała się w każdą aktywność na rzecz szkolnej społeczności, przez kilka lat była przewodniczącą samorządu szkolnego, grała w szkolnej reprezentacji piłki ręcznej, występowała w kółku teatralnym. Bliżej poznałam tę uczennicę, kiedy zgłosiła się do klubu wolontariusza, który prowadziłam. Wszyscy nauczyciele wypowiadali się o Ani w samych superlatywach. Jeśli miały miejsce jakieś sytuacje wymagające natychmiastowego działania, pojawiała się konieczność zastąpienia kogoś (np. tuż przed przedstawieniem jedna z występujących złamała nogę albo zachorował chłopak, który miał jechać na konkurs recytatorski) – Ania zawsze była w pogotowiu. Można powiedzieć: człowiek orkiestra. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, jakim kosztem…
Takie aktywne funkcjonowanie Ani trwało pięć lat. Na początku VI klasy sytuacja zmieniła się diametralnie. Mimo że dziewczynka nadal była skora do pomocy, to bardzo podupadła na zdrowiu. Bardzo często opuszczała zajęcia szkolne. W którymś momencie nawet jej mama zaczęła się zastanawiać nad tym, by wnioskować o nauczanie indywidualne. Ania praktycznie co miesiąc mierzyła się z infekcjami dolnych dróg oddechowych.
W grudniu klub wolontariusza, który prowadziłam, miał wystawiać jasełka dla lokalnego koła osób niewidomych. Dziewczynka bardzo chciała w nich wystąpić, ponieważ jej babcia była osobą słabowidzącą i należała do tego stowarzyszenia. Udało się, Ania w tym czasie była zdrowa i mogła wcielić się w rolę Maryi. W trakcie przedstawienia podeszła do mnie babcia uczennicy. Zaczęłyśmy rozmawiać i nagle kobieta zmieniła wyraz twarzy, posmutniała i opowiedziała mi historię swojego syna, ojca Ani.
Tata dziewczynki tuż po studiach dostał pracę w dobrej firmie, w której szybko awansował i przez ostatnie lata był w niej menedżerem. Już wtedy nadużywał alkoholu, ale można powiedzieć, że był alkoholikiem wysokofunkcjonującym. Sytuacja uległa zmianie, kiedy mężczyzna zaczął pić coraz więcej i nie dopełniać obowiązków zawodowych. Wtedy Ania, która zawsze była skora do wspierania wszystkich wokół, pomagała ojcu przygotowywać dokumenty, drukować je, budziła go do pracy, kiedy odsypiał zakrapiane alkoholem wieczory. Niestety praca na zajmowanym przez niego stanowisku obarczona była ogromną odpowiedzialnością, a to w zaistniałej sytuacji było zbyt wielkim wyzwaniem dla mężczyzny. Został zwolniony kilka miesięcy wcześniej i całkowicie wpadł w sidła uzależnienia. Rodzice Ani stracili jakiekolwiek porozumienie, gdyż osoba z chorobą alkoholową nie jest w stanie dbać o potrzeby własne, a tym bardziej o potrzeby rodziny. Mama dziewczynki musiała wrócić do pracy, by tę rodzinę utrzymać.
Nie spodziewałam się tego. Ta historia bardzo mnie poruszyła; nie przypuszczałam, że dziewczynka mierzy się z tak trudną codziennością.
Dziecko w rodzinie alkoholowej
Z dostępnych danych dotyczących uzależnień od alkoholu w Polsce wynika, że liczba dzieci wychowujących się w rodzinach z problemem alkoholowym jest ogromna. Szacuje się, że w rodzinach dotkniętych tych problemem żyje od 3 do 4 milionów osób, w tym ok. 1,5–2 milionów dzieci.


