Dla wielu dzieci zwierzaki są najlepszymi przyjaciółmi, powiernikami najskrytszych sekretów, towarzyszami zabaw, świadkami łez i smutku. Śmierć ukochanego zwierzęcia jest dla nich prawdziwym ciosem. Trudno pogodzić się z myślą, że ukochanego pupila już nie ma, nie będzie można go przytulić ani spędzić z nim czasu. Czy jednak ukochany zwierzak tak po prostu znika z oczu, niczego po sobie nie zostawiając? Przedstawiamy przykładową bajkę terapeutyczną, w której podjęto temat emocji po stracie ukochanego psa – wraz z dołączonymi do niej ćwiczeniami psychoedukacyjnymi.
Wielu ludzi wierzy, że życie na Ziemi jest tylko jednym z etapów. Ta wiara daje nadzieję na to, że pewnego dnia znów spotkamy tych, których najbardziej kochaliśmy. Być może nasze ukochane zwierzęta po swoim odejściu trafiają za „tęczowy most” – czyli do miejsca, gdzie jest kolorowo, ciepło i jest tam mnóstwo smaczków. Może obserwują nas stamtąd i widząc smutek, wysyłają swojego następcę, którego zadaniem jest sprawić, aby życie dziecka znów było radosne. Być może ta krótka bajka złagodzi smutek po stracie ukochanego zwierzaka, pomoże zrozumieć, że istoty, które nas naprawdę kochają, wcale nie chcą, abyśmy rozpaczali po ich odejściu.
„Za tęczowym mostem”
Sebastian i jego pies Hektor byli najlepszymi przyjaciółmi od lat. Chłopak pamiętał, jak pewnego dnia tata przyniósł do domu zawinięte w kurtkę, przemoczone i przemarznięte kudłate zwierzątko. Znalazł małego szczeniaka przy leśnej drodze, kiedy wracał z pracy. A że tata Sebastiana był wspaniałym człowiekiem i bardzo kochał zwierzęta, nie mógł być obojętny na psią krzywdę.
I tak oto Hektor pojawił się w domu Sebastiana. Chłopiec miał wtedy 7 lat i właśnie rozpoczynał naukę w pierwszej klasie. Bardzo się denerwował, ponieważ nie znał nikogo w nowej klasie i to właśnie jego kudłaty przyjaciel pomógł mu uporać się ze stresem związanym ze szkołą i nowym środowiskiem.
Godziny zabaw, relaksujące spacery, wspólne wylegiwanie się na łóżku – to wszystko bardzo pozytywnie wpływało na samopoczucie Sebastiana, piesek też wyglądał na zadowolonego. Czuli się oboje w swoim towarzystwie spokojni i bezpieczni. Sebastian nauczył się dbać o swojego przyjaciela i robił to najlepiej, jak potrafił. Hektor natomiast odpłacał mu swoją wiernością, cierpliwością i wesołym merdaniem ogona, które wprawiało chłopca w doskonały nastrój, kiedy tylko przekraczał próg domu.
Mijały lata. Sebastian zaczął mierzyć się z nastoletnim życiem, ale przyjaźń chłopca i psa była cały czas tak samo silna. Nawet wtedy, gdy 16-letni Sebastian poznał Marysię, w której zakochał się bez pamięci, Hektor był powiernikiem wszystkich sekretów chłopaka. Marysia niestety nie odwzajemniła uczuć Sebastiana, co spowodowało, że się załamał. Zaczął mieć problemy z nauką, bywał nieobecny na lekcjach, kłócił się z rodzicami z byle powodu. Coraz częściej zamykał się w swoim pokoju, unikał rozmów, a uśmiechał się tylko wtedy, kiedy Hektor machał do niego ogonem.


